W klasie szkoły podstawowej żyją właściwie dwie grupy dzieci, rzec można obok siebie. To chłopcy i dziewczęta. Te dwie grupy niewiele z sobą łączy. Oczywiście zdarza się, że chłopak „zadaje się" z dziewczynką w młodszych klasach podstawowych.-Jednakże regułą jest raczej niechętny stosunek obu grup. Dziewczęta dojrzewają, jak wiadomo, wcześniej. I przemiany psychiczne w nich zachodzą wcześniej niż u chłopców. Dlatego one pierwsze zaczynają jakby rewidować swój negatywny stosunek do chłopców, pierwsze zaczynają interesować się chłopcami i okazują im nawet pewną sympatię. Nie spotykają się wtedy ze zrozumieniem chłopcy na ich dobre intencje odpowiadają bardzo różnie, często nawet grubiańsko. W tym czasie „dziewucha" to dla chłopca synonim wszystkiego co złe i niegodne. Nic dziwnego, przecież żadna nie może im imponować tym, co podziwiają i cenią: ani siłą, ani wytrzymałością czy choćby umiejętnością gwizdania na palcach. Zainteresowania dziewcząt, ich sposób bycia, ich sprawy i zabawy nie odpowiadają chłopcom. Jeżeli dziewczęta są przedmiotem zainteresowania chłopców, to na ogół jako obiekty kawałów, przeważnie mało dowcipnych i nieprzyjemnych. Chłopcy bywają w stosunku do swoich koleżanek bardzo złośliwi, czasem nawet okrutni. Jeżeli młodsi chłopcy należą do dobrej drużyny harcerskiej, to jest to na tym etapie raczej drużyna samych chłopców. Z reguły któregoś dnia na zbiórce pada propozycja od jednego z nich: „a może byśmy przyjęli do drużyny jednego „człowieka"? takie pytanie jest dla mnie jasne: nie chłopaka, a „człowieka". Okazuje się, że jest to dziewczyna. Jeżeli wnioskodawca ma duży autorytet, to może przeprowadzić taki wniosek, choć raczej przechodzi on bez entuzjazmu ze strony reszty chłopców. I jeżeli taka bohaterska, dzielna dziewczyna zdecyduje się wejść do drużyny, to przejdzie prawdziwe katusze. Chłopcy będą jej dokuczali, będą tak ordynarni, że nawet instruktorzy i starsi harcerze nie zawsze będą potrafili biedactwo ochronić. Pytałem kiedyś jedną taką bohaterkę, dlaczego to znosi, dlaczego tak się poświęca? Odpowiedziała mi bardzo mądrze i filozoficznie: „Bo oni już tacy są. Oni nie są żli, oni są tylko jeszcze tacy bardzo dziecinni! Im to minie! Trzeba to tylko przeczekać. A ja ich mimo wszystko lubię, lubię to, co oni robią, lubię ich przygody itp. Po prostu trzeba przeczekać". To piękna postawa pełna głębokiej mądrości. I wiele dziewcząt tak właśnie traktuje chamskie wybryki, wrogość chłopców. Zdają sobie sprawę, że ta wrogość też wynika raczej z bezradności, z braku treningu, umiejętności właściwego sposobu zachowania się. Ta faza mija. Stopniowo w kręgu zainteresowań chłopców i w paczkach pojawiają się coraz nowe dziewczęta. I to jest druga faza wzajemnych stosunków. Chłopcy zaczynają się interesować dziewczętami,, ale się tego wstydzą. Wśród kolegów takie słabości są niepopularne, prawie niedozwolone. Dlatego najczęściej bywają konspirowane. Kiedy koledzy zauważą taką słabość, to biorą ,,na kieł" delikwenta i starają się go zawstydzić, że jest babiarzem, bawidamkiem itp. A po kilku miesiącach czy latach jego prześladowcy zachowują się tak samo. Przypomina mi się mój znajomy, który zakochał się w dziewczynie i codziennie wystawał pod jej szkołą po lekcjach. Jak myślicie, co robił, gdy jego ukochana wychodziła ze szkoły? Szedł kilka kroków za nią i nie śmiał ani do niej podejść, ani zagadnąć. A tym przeżyciem, wrażeniami z tej wyprawy żył przez cały dzień. Inny chodził za swą wybraną i trzymał ją za dwa palce. Patrzył przy tym przed siebie rozmarzonym wzrokiem. W tym wieku chłopcy są bardzo usłużni dla swoich wybranek, odnoszą im teczki do domu co zresztą budzi bardzo gwałtowny sprzeciw u nieco „zacofanych" kolegów, pożyczają im różne swoje skarby, niekiedy nawet odrabiają za nie lekcje. Znałem takiego, który pisał zawsze dwa wypracowania i potem to lepsze dawał koleżance! Te przejawy miłości, uwielbienia są bardzo piękne. Nieśmiałość cechująca pierwsze kroki miłosne jest naturalna i powszechna. Pierwsza miłość jest niekiedy jak epidemia, może jej ulec nagle cała klasa. Obiektem zbiorowego uwielbienia może być jedna dziewczynka. I co ciekawe, chłopcy nie są wzajemnie o siebie zazdrośni, konkury uprawiają zbiorowo i wcale nie potrzebują jakiejś wyłączności. Wtedy ta dziewczynka jest stałym tematem ich rozmów, wszyscy chłopcy prześcigają się w nadskakiwaniu jej. Po pewnym czasie zaczyna krystalizować się jakże ludzkie uczucie zazdrość i chęć, aby dziewczyna mnie właśnie wolała od innych, aby mnie wybrała, aby tylko ode mnie chciała przyjmować usługi i oznaki uwielbienia. O miłości tego okresu mówimy, że jest miłością platoniczną. Określenie to o którym już wielokrotnie pisałem związane jest z osobą filozofa greckiego Platona, który propagował miłość czystą, czyli miłość bez kontaktów seksualnych. Z czasem miłość staje się mniej platoniczna. Chłopak zaczyna odczuwać to, co nazywa się pociągiem płciowym. Rozwój człowieka jest cechą indywidualną. Dotyczy to także i rozwoju seksualnego. Jeden za dziewczętami lata wcześniej, inny później. Co z tego wynika? To tylko, że należy ludziom pozostawić spokój, nie dokuczać im tylko dlatego, że różnią się nieco od większości rówieśników. To, że o tym piszę, nie jest bez kozery. Wiem, jak często młodzi ludzie, których zachowanie, zainteresowania czy nawyki nieco odbiegają od przyjętych w ich otoczeniu, są narażeni na kpiny, złośliwości czy nawet szykany. Zdarza się, że do starszych klas technikum czy nawet do wyższej uczelni dotrze chłopak, który się jeszcze nie kochał. Albo kocha, ale w sposób platoniczny i nie zbliża się do swojej ukochanej . Czasem koledzy tak dokuczają takiemu chłopakowi, że by udowodnić swoją męskość wybiera się do prostytutki. A taka eskapada może zakończyć się kiłą lub rzeżączką. A ile może przynieść szkód psychicznych! Warto odwiedzić też strony: multimedialne odtwarzacze mp5 w niskich cenach | gry przygodowe online | Larslaj polska. Profesjonalne drewniane place zabaw, huśtawki, zjeżdżalnie oraz karuzele dla dzieci. | producent pościeli niemowlęcej | nod | sportowe informacje | Marek Falenta | definicja miłości