Jak chłopcy zmieniają się w okresie dojrzewania

Przemiany podczas dojrzewania u chłopców

Właściwie, gdybyście się dobrze zastanowili, to nie trzeba byłoby na ten temat pisać książki. Moglibyście te przemiany zaobserwować sami, patrząc na siebie i na innych. Przemiany te zachodzą jednak dość powoli i można ich nie dostrzec albo nie zwrócić na nie uwagi. Natomiast jak się już o tym czyta, to wszystko staje się bardziej jasne i bardziej oczywiste. Pierwszą cechą jest zmiana stosunku do otoczenia. Chłopcy stają się bardziej krytyczni. Dzieci zwykle wierzą we wszystko, natomiast chłopcy w okresie dojrzewania we wszystko wątpią. Wszystko chcieliby stwierdzić na własną rękę. Więcej, krytycyzm ten często przejawia się tendencją do negowania wszystkiego, co dzieje się dookoła. A przecież dotychczas tak nie było! To jest coś zupełnie no­wego. I taki stosunek do otoczenia powoduje stałe konflikty. Przykład? Opowiem wam o jednym harcerzu. Nazywał się Tomek. Należał do grupy chłopców, którzy żyli w dużej przyjaźni i często razem przebywali. Założyli zastęp harcerski i ja właśnie wtedy z nimi się zetknąłem. Ojciec Tomka był doświadczonym turystą, poza tym był mądrym człowiekiem i bardzo lubiłem z nim rozmawiać. I miałem możność obserwować, jak się układały wzajemne sto­sunki między ojcem a synem. Wspomniałem, że ojciec był turystą i to doświadczonym. Wa­kacje spędzali na wędrówkach, często wysokogórskich i Tomek wiedział o tym, iż ojciec dobrze zna zasady turystyki. Tomek cenił ojca i w czasie, kiedy poznałem go był z niego dumny. Zastęp harcerski, do którego należał Tomek, zajmował się wiele turystyką i doświadczenie Tomka i jego ojca mogło mu się nie­jednokrotnie przydać. Zastępowi przewodniczył chłopak niewiele starszy od Tomka i jego kolegów. Wspólne wycieczki i wyprawy czasem były bar­dziej udane, czasem mniej. Chłopcy chcieli coś robić. Drużyna stwarzała im pewne możliwości: chodzili na biwaki, gotowali na ognisku, piekli na rożnie, spędzali noce przy ogniu. W tym czasie Tomek coraz częściej ojca krytykował. Wdawał się z nim w dyskusje i w tym nie byłoby nic złego, gdyż ojciec chętnie z nim dyskutował, ale forma jego wystąpień w sto­sunku do ojca coraz częściej bywała niewłaściwa. Kiedy chłopcy wybierali się na wycieczki, Tomek niekiedy wtrącał jakieś uwagi na temat tego, co jego ojciec robił w podob­nych sytuacjach. Aż zniecierpliwiony wódz grupy powiedział kiedyś: „Twój ojciec jest stary, tak robiło się kiedyś. Teraz robi się inaczej" że niby inne czasy, inne obyczaje. Nie wiem, czy Tomek był przekonany o słuszności oceny postę­powania swego ojca. W każdym razie w środowisku swych kole­gów przestał mówić, jak postępował jego „stary". W Puszczy Kampinoskiej są łosie. Zastęp wybrał się kiedyś na wycieczkę, aby te łosie „podejść". Czasem udaje się je zoba­czyć, a w tej drużynie wycieczki tego rodzaju należały do tra­dycji. Zebrali się w sobotę wieczorem i pojechali. Do domu wrócił Tomek nazajutrz wieczorem jak zwykle brudny, zmęczony, chyba tylko bardziej niż zazwyczaj głodny. Był zresztą zadowolony. Gdy zaspokoił pierwszy głód i odsapnął, ojciec, który do tej pory nie zamęczał go pytaniami, zapytał, jak udała się wyprawa. Byczo odrzekł Tomek. A łosie widziałeś? Jak wyglądają? Nie. nie widziałem. A czemu jesteś taki głodny? Nie gotowaliście nic przez ten czas? E, gotować, tośmy gotowali. Ale jedzenie było niesmaczne. Nic nie słone. Okazało się, że spóźnili się na autobus. Właściwie to nawet nie tyle spóźnili się, co nie wiedzieli, o której odchodzi. Przyje­chali więc na miejsce późno. Do rejonu łosi było dość daleko. Nie zdążyli dojść tam przed nocą i biwak musieli rozbić bliżej. Wobec tego, oczywiście, na drugi dzień ich nie zobaczyli. Pocie­szyli się dość szybko przecież nie tylko łosie, ale i tygrysy już widzieli. To nic, że tylko w ZOO. Jedzenie było bez soli, bo soli ze sobą nie wzięli. Nikt o tym nie pomyślał. Za to mieli dużo słoniny, która na upale nadpsuła się, więc ją zakopali w ziemi. Nie trzeba wielkiego turysty, by ocenić: była to frajerska wy­cieczka. Ojciec Tomka zapewne też kiedyś chodził na takie fra-jerskie wycieczki. Na pewno też miewał podobne przygody, wyni­kające z braku doświadczenia. Chciał tego oszczędzić Tomkowi. Może trochę wstyd mu było, że jego syn popełnia właśnie,takie pomyłki. Powiedział więc: Słuchaj Tomku. Jak ktoś wybiera się na wycieczkę, to musi zacząć od planowania, dowiedzieć się wszystkich szczegółów: 0 której odchodzi autobus, ile potrzeba czasu na przejście od przystanku do miejsca biwaku, czy tam będzie woda, ile ten auto­bus kosztuje i kiedy wraca. Należy ustalić, co będziecie jedli 1 ten prowiant zabrać ze sobą z nieba on nie spadnie. Musicie umówić się, kto co ma wziąć i ile, aby wszystkiego było w miarę, niczego nie zabrakło. Po co dźwigać zbędny bagaż. Ta wycieczka nie była zaplanowana w sposób mądry. Dlatego się nie udała. Była po prostu wycieczką bez głowy. Tomka ten wywód oburzył. Kto powiedział, że się wycieczka nie udała? Tak, jak powiada ojciec, na wycieczki chodzą starsi panowie. A dla niego taka właśnie wycieczka miała urok. Taka właśnie sprawiła mu przyjemność. Łosie będzie mógł ostatecznie obejrzeć jeszcze nieraz. A w końcu nie jest ich tak bardzo cie­kawy. A że jadł makaron bez soli phi, też coś? Z solą jada codziennie raz było coś innego. Ojciec teraz obraził się nie na żarty. Nie dość, że jesteś głupi, Tomku powiedział ale i ni­czego nie chcesz się nauczyć. To już najgorsze z tego, co może się człowiekowi przytrafić. Przytoczona rozmowa to typowy przykład negowania postawy ludzi dorosłych. I wy na pewno szybko się zorientowaliście, o co tu chodzi. Z pewnością znacie takie przykłady z własnej obser­wacji, ba, może z własnego doświadczenia. Ale teraz opowiem wam, co było dalej! Otóż Tomek na najbliższej zbiórce swego zastępu wystąpił z mową. Oskarżył zastęp, że robi wycieczki bez głowy, że nie potrafi planować. Powiedział, że to, co wtedy robili, było wielką improwizacją, a nie turystyką, że po co ta lipa: niby to idą pod­chodzić łosie, a potem ich w ogóle nie widzą. I cóż wy na to? Przecież używał argumentów, które mu podsu­nął ojciec. Argumentów, które niedawno odrzucał, których nie przyjmował. Tomek jest przykładem chłopca, który szuka prawdy, ale w tych poszukiwaniach ze wszystkimi się kłóci. Chce poznać argumenty wszystkich, chce wyrobić sobie własny pogląd w każdej sprawie. Chce wiedzieć, kto ma rację? Ojciec czy koledzy? Jakie będą przekonania, poglądy Tomka? Czy uzna kiedyś racje ojca, czy przyjmie wszystkie jego poglądy? Warto odwiedzić też strony: Larslaj Polska. Jedyne i nie powtarzalne urządzenia na place zabaw. Sprawdź sam naszą ofertę. | pieluchy pampers | Okapy podwieszane | fototapety na ścianę | pościel dla dzieci | zdjęcia usg